środa, 22 maja 2019

Wieden

Jest zima, zbliżają się święta Bożego Narodzenia, a śnieg sypie się z nieba. To najcudowniejszy czas w roku, magiczny, mający swój urok. Specjalnie nie wybierałam jeszcze urlopu w pracy i choć przez to nie pojechaliśmy nigdzie na wakacje, obiecałam sobie, że w tym roku spędzę czas przedświąteczny z moją rodziną w domu. Chciałam móc w pełni nacieszyć się oczekiwaniem na Święta, a nie kolejny raz przeżywać je w pośpiechu i wirze pracy. Pewnego wieczoru mój chłopak powiedział mi, że ma dla mnie niespodziankę, którą dostanę rano, lecz w tym celu muszę spakować walizkę na weekend. Uwielbiam niespodzianki, choć zastanawiałam się, w jakim celu mam pakować swoje ubrania, czy pojedziemy w góry, czy może do jakiegoś SPA? Poczułam się trochę dziwnie, gdyż nie brałam urlopu po to, by wyjeżdżać odpoczywać, tylko po to, by przygotowywać się do świąt i mój chłopak doskonale o tym wiedział. Doskonale wiedział, jak kocham ten magiczny czas w roku, jak bardzo chciałam w tym roku się zatrzymać z pędu i spędzić przygotowania w spokoju. Nie chciałam nigdzie wyjeżdżać, chciałam zostać w domu. Jednakże po jakimś czasie dałam się namówić, choć nie powiem, kolidowało to z tym, co sobie na ten czas zaplanowałam. 

Kolejnego dnia już o świcie ruszyliśmy w drogę. 
Kompletnie nie wiedziałam gdzie jedziemy, zdążyłam się tylko zorientować, że jedziemy na południe Polski. Tak jak myślałam - góry! Nie powiem, bo góry lubię, jednak nie byłam do końca przekonana, czy to był dobry pomysł akurat teraz. Jechaliśmy już kilka dobrych godzin, a ja z okna widziałam tylko różnego rodzaju hale stalowe Małopolska i pola przykryte białym puchem. Jakież było moje zdziwienie gdy przekroczyliśmy granicę Polski. Zauważyłam tylko znak oznajmiający, że znajdujemy się w Czechach. Kompletnie nie wiedziałam gdzie jedziemy, nie miałam już nawet malutkich podejrzeń. Zastanawiałam się usilnie, bo nie miałam co się łudzić, mój chłopak nie zdradzi mi naszego punktu docelowego, aż w końcu się poddałam i oddałam w głęboki sen, którego mi brakowało przez ostatnie dni. 


Nagle obudził mnie głos mojego chłopaka, który oznajmił, że jesteśmy na miejscu. Spodziewałam się, że zaparkujemy pod jakimś hotelem, tymczasem my zaparkowaliśmy w centrum miasta. Nawet nie wiedziałam gdzie jesteśmy, a mój chłopak kazał mi wysiąść z samochodu. Przeszliśmy kawałek spacerem i nagle zobaczyłam jarmark Bożonarodzeniowy! Byliśmy w Austrii, we Wiedniu! Nie mogłam sobie wymarzyć lepszej niespodzianki na ten czas! Dopiero tutaj poczułam prawdziwy klimat Świąt! Mam nadzieję, że wrócimy tu jeszcze nie raz! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz